Główna
Modny i fajny symulator bloga.

Prace licencjackie i prace magisterskie

Autor: johny

To był maj…. Pachniała …. Żadna Saska Kępa, bo to było w Poznaniu. Do autobusu MPK wsiadło grono podekscytowanych studentek. Trajkotały o egzaminie, ubrane były elegancko. Jedna wyróżniała się szczególnie. Nogi długie do nieba, włosy długie do kostek. Niemal do kostek, no…. Może do kolan. A do pupy to już na pewno! Biust DD, niemal w trzech czwartych wyeksponowany. W pasie jakieś 50 – 55 cm. Na pewno nie jadła za dużo, a w tym dniu nic, bo w ogóle nie miała nawet zawiązku brzucha. Chyba, że żołądek jakoś upchała w tym biuście. Zgrabna, ładna i powabna. Ale daję słowo, do wyburzenia. Taki pustostan intelektualny chyba rzadko się trafia!. Reszta pań studentek była jedynie brzydsza, ale czy rozumniejsza…

- Ta ściąga z rękawa to tak zaczęła mnie uwierać, że k….a, myślałam, że wstanę i wyp…ę! Mówiłam wczoraj temu łysemu ch…i, żeby zwijał, a on w kosteczkę, k…a składał, debil! – jedna studentka wyżalała się drugiej prawdopodobnie na temat narzeczonego.

- A jak tam nasze prace licencjackie ?– zapytała pani Ładna.

- Ty mnie nie wk….j, bo ja już nie mam do gnoja cierpliwości. Posiedzi, posiedzi, jedną napisze, a potem cały tydzień poprawia – żaliła się pani od pisarza prac, co to nawet ściągi porządnie poskładać nie potrafi. – Kumam, k…a, że prace magisterskie to miesiąc pisze, ale prace licencjackie! ? A kasy nie ma! W sobotę ani wyjść, ani nic, bo ten siedzi w tych książkach, jak mól jakiś.

- Tylko, żeby zdążył. My tu egzaminki popychamy jak się da, a on się leni!- zauważyła pani Ładna. Reszta koleżanek również wykazywała spore zniecierpliwienie.

- Tylko wiesz, żeby nie przedobrzył, bo jak mnie o coś zapytają…. A ja ni dudu – zmartwiła się jedna.

- Prace licencjackie to pół biedy. Sama czytam, jak czegoś nie kumam to mu każę wyrzucić. Bo ten półmózg z doktoratem to wali takie mądrości, że pojąć nie idzie, jakby to były prace magisterskie – uspokajała.

- A po ile jest zrzuta na Profesorka w przyszłym tygodniu? - padło pytanie. – Chyba po stówkę. Koperta, kwiatek, koniaczek i załatwione. A ja tak się k…a bałam!

I śmiech. Na pół autobusu. Nie, raczej na cały. Panie studentki rozmawiały także o innych sprawach – pasażerowie mogli dowiedzieć się nie tylko, kto za ile pisze prace licencjackie i prace magisterskie, ale kto akurat z kim, gdzie, za ile….

- Mojemu bratu obie prace magisterskie pisał taki stary profesor – odezwała się pani Ładna. – Brachol dał mu dwa razy tyle, co chciał, bo na piątkę. Siano to nie problem, niech stary się cieszy.

- Gdyby nie te wasze prace magisterskie to bym z tym durniem nie siedziała, ale czego się nie robi dla przyjaciółek – zaśmiała się pani Narzeczona.

Wysiadłam. O Boże, żeby to nie były przyszłe nauczycielki. Mam małe dzieci. Jeśli kupa tych dziewcząt będzie uczyć w szkołach, kto nauczy ich tabliczki mnożenia, bo o arkana języka ojczystego się nie boję! Stanęłam na przystanku. Z głupia frant spojrzałam na tablicę ogłoszeń - ,,Prace magisterskie – doktor nauk humanistycznych – tanio, nr….’’ Świat się wali, czy co?!

Tematy pokrewne: Komentowanie zablokowane.

Trackbacknij! :)