P2P zmorą dla administratora
Autor: marasAplikacje P2P (BearShare, eMule) idą w sukurs dostawcom szerokopasmowych łączy, gdyż zwiększają popyt na ich usługi. Jednak w polskich realiach stały i tani dostęp do Internetu to wciąż rzadkość i najczęściej jest on realizowany poprzez dzielenie łącza w sieciach blokowych czy osiedlowych. Biorąc pod uwagę, że według niektórych szacunków ponad 70% całego ruchu przypada na bezpośrednią wymianę plików, nie dziwi zbytnio fakt, że administratorzy takich sieci starają się ograniczać zużycie pasma przez programy typu BearShare czy eMule. Zadanie to jest o tyle trudne, że nowoczesne aplikacje umożliwiają komunikację na różnych i zmiennych portach czy też poprzez serwery Proxy, przez co administrator nie może zablokować odpowiedniego portu.
Pośrednim rozwiązaniem jest ustalenie stałego limitu pasma głównego łącza dla każdego użytkownika sieci. Wówczas unika się sytuacji, w której jedna osoba “zapycha” za pomocą BearShare całe łącze. Dodatkową zaletą tej metody jest fakt, że nie można jej obejść, dzięki czemu użytkownicy nie korzystający z BearShare mogą swobodnie surfować po Internecie.
