Morskie rejsy w Chorwacji
Autor: mpaluch123456Pomimo całonocnej żeglugi humory wszystkim dopisywały i po minięciu Sibenika można się było rozkoszować sielankową żeglugą rzeką Krka. Na miejscu byliśmy już około godziny 11, więc nawet szybciej niż liczyliśmy. Po zacumowaniu i zrobieniu małych porządków cała załoga ruszyła darmowym stateczkiem oglądaćpodziwiać wodospady. W tym czasie zmęczony kapitan zapadł w głęboki sen.
Skradin jest piękną miejscowością z klimatycznymi kawiarniami, gdzie można się np. raczyć wyśmienitym winem własnej roboty, czego oczywiście nie odpuściliśmy. Jest to miejsce tak urokliwe, że planując moje rejsy po morzu zawsze staram się zawinąć do Skradinu.
Rejsy morskie
Hvar nie należy do miejscowości z dużą ilością miejsc postojowych i zwykle trzeba tam dobić w miarę wcześnie, żeby coś znaleźć. Większość jachtów kotwiczy kilkadziesiąt metrów od brzegu, a na ląd przepływa na pontonie. My jednak mieliśmy niesamowite szczęście i udało nam się zaparkować tak, że rufą staliśmy w knajpce. W Hwarze życie zaczyna się po 22, więc zacumowaliśmy w samą porę, aby poszwędać się po mieście. Na Hvarze leży wielka baza nurkowa i zastanawiam się czy w przyszłości organizując rejsy nie połączyć żeglarstwa z nurkowaniem.
Przed nami był najkrótszy odcinek wyprawy, więc wreszcie mogliśmy sobie poleniuchować i porządnie wypocząć. Koło południa skierowaliśmy naszego Sasa na wyspę Vis, a dokładnie do położonego w dużej zatoce na jej wschodnim krańcu, miasteczka Komiza. Po drodze pogoda znowu nas rozpieszczała i niektórzy zaczęli narzekać nawet na upał. Dlatego w mniej więcej połowie drogi stanieliśmy przy południowo wschodnim krańcu wyspy na dłuższą kąpiel. Gdybyśmy mieli prognozę pogody na następny dzień to z pewnością bardziej docenilibyśmy świecące słońce. Kiedy wszyscy już wystarczająco się ochłodzili, ruszyliśmy wzdłuż południowego brzegu na silniku, gdyż wiatr gdzieś się zapodział.
Minęliśmy półwysep Stupisce i po 60 minutach staliśmy już przycumowani do betonowego nabrzeża Komizy. Miasteczko jest małe i nie panuje tu taki zgiełk jak np. na Hvarze. Organizując rejsy w tej części Chorwacji praktycznie każdy żeglarz odwiedza Komizę w drodze na Bisevo.
Zaglądają tu praktycznie tylko żeglarze ze względu ma uroczą bursztynową grotę na wyspie Bisevo położonej 30min od Komizy. Oprócz tego miasteczko słynie ze świeżych ryb, które postanowiliśmy sprawdzić. Niestety jak kelner przyniósł nam rachunek po posiłku okazało się, że za renomę trzeba słono płacić.
Miejska keja nie jest wyposażona w muringi, a jachty z dziobu rzucają kotwicę. W nocy zaczął się wzmagać silny wiatr, co spowodowało, że część kotwic zupełnie puściła. Wraz z kilkoma innymi jachtami zdecydowaliśmy się zakotwiczyć dalej od brzegu w zatoce i tak przeczekać do rana. Przez cała noc wiatr był coraz mocniejszy i o poranku nieźle już wiało.
Kolejny etap ponownie do krótkich nie należał i mimo, wczorajszego winka o 8 rano byliśmy już na nogach. Do przebycia mieliśmy 60 mil, więc trzeba się było spieszyć. Planując rejsy zawsze należy mieć odpowiedni zapas czasu, który zawsze można spożytkować w jakieś urokliwej zatoczce. Nigdy natomiast czasu nie da się nadrobić. O 10 wyruszyliśmy|wypłynęliśmy) w dół rzeki i przed południem byliśmy znowu na morzu. Pogoda należała do raczej spacerowych, co po trudach poprzednich 36 godzin zupełnie nam nie przeszkadzało. Jacht spokojnie sunął w stronę Hvaru a cała załoga smażyła się na deku.
